CZY INŻYNIERIA GENETYCZNA WYŻYWI ŚWIAT?

Zielone Brygady. Pismo Ekologów nr 7 (97), Lipiec '97


Każdy sposób umożliwiający nakarmienie 800 mln ludzi głodujących na całym
świecie musi zostać dokładnie przeanalizowany. Czy genetycznie zmodyfikowane
rośliny dają taką szansę? Czy jej promocja jest raczej najbardziej cyniczną
strategią zdobywania rynku, realizowaną w XX w.?

CZTERY SPOSOBY NAKARMIENIA GŁODUJĄCYCH

Mitem jest, że na świecie brakuje żywności. Globalnie mamy obecnie do
czynienia z nadprodukcją żywności - mimo to miliony ludzi nie mają do niej
dostępu lub nie mogą sobie na nią pozwolić. Wytwarzanie większej ilości
żywności na Północy nie rozwiąże problemu jej braku na Południu. Już teraz
potężne subwencje z budżetu dla farmerów na Północy przyczyniły się do
powstawania "gór" żywności - zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone wydają
spore ilości pieniędzy, aby spowodować, że farmerzy będą produkować mniej
żywności. Jednocześnie nadwyżki wyprodukowanej żywności, wysyłane statkami
do krajów rozwijających się, pogorszyły - nie polepszyły - dostępność
żywności. Sprzedawana po konkurencyjnej cenie (dzięki potężnym subwencjom)
tania żywność z Północy doprowadza lokalnych rolników do bankructwa -
powodując, że jeszcze więcej ludzi staje się jeszcze biedniejszymi i
zwiększając uzależnienie krajów biednych od importu żywności z Północy -
bogaci dalej się bogacą. Ekspansja modelu rolnictwa Północy - opartego na
ogromnym zużyciu energii i chemii, zanieczyszczającego glebę, wodę i
powietrze, produkującego "pompowaną" i zanieczyszczoną chemicznie żywność
oraz będącego powodem ogromnego bezrobocia na wsi - powoduje niszczenie
lokalnych małych gospodarstw na Południu, które mogłyby wyżywić lokalne
społeczności w krajach rozwijających się. Inżynieria genetyczna jest
kolejną, po herbicydach, drogą technologią wymyśloną na Północy, która -
jeśli zostanie zastosowana - przyniesie tragiczne skutki dla człowieka i
środowiska (więcej na temat modelu rolnictwa w ulotce Federacji Zielonych
"Ekologiczna Reforma Podatkowa (ERP) - szansa na zachowanie polskiego modelu
rolnictwa?").

Eksperci w dziedzinie rolnictwa zgodzili się natomiast, że dla wyżywienia
świata musimy:

Chronić i rozwijać różnorodność modeli lokalnego rolnictwa.
Powstrzymać te praktyki w rolnictwie, które powodują zniszczenie
środowiska - wyjałowienie gleby, skażenie chemiczne oraz nadmierne zużywanie
zasobów wodnych.
Zapewnić finansowy przychód małym gospodarstwom rolnym i lokalnej
społeczności wiejskiej.
Zwalczać BIEDĘ, aby zapewnić, że ludzie mają pieniądze na zakup żywności lub
mają wystarczającą ilość ziemi, aby się z niej wyżywić.
Inżynieria genetyczna zagraża każdej z tych dróg prowadzących do likwidacji
głodu na świecie. ZNISZCZONA RÓŻNORODNOŚĆ
I ŚRODOWISKO

W nowe tysiąclecie wkroczymy z utratą 95% różnorodności genetycznej, którą
wykorzystywaliśmy w rolnictwie na początku naszego wieku (raport FAO).1) Już
teraz systematycznie niszczymy lokalnie zróżnicowane rolnictwo poprzez
zastępowanie go wielkimi, monokulturowymi farmami, na których stosuje się
ogromne ilości toksycznych chemikaliów, nadmiernie używa maszyn (wzrost
bezrobocia) i niszczy zasoby wody. Sama tylko erozja gleby, do której w
dużym stopniu przyczyniło się rolnictwo monokulturowe, występuje obecnie na
1/3 światowych zasobów gruntów rolnych. Przewiduje się, że ten fakt
spowoduje zmniejszenie produkcji rolniczej o 1/4 do r. 2000 na całym
świecie.

Genetycznie modyfikowane rośliny dodatkowo pogorszą tę sytuację. Będą one
uprawiane na potężnych monokulturowych polach, a ponieważ wiele z nich
zawiera "wbudowaną" odporność na działanie herbicydów, użycie tych
niebezpiecznych chemikaliów wzrośnie.

Przykładowo soja firmy Monsanto może skrzyżować się ze spokrewnionymi
gatunkami i w ten sposób przekazać odporność na herbicydy chwastom lub sama
stać się chwastem. Powstałe w obu przypadkach superchwasty będą wymagały
większego użycia toksycznych środków chemicznych do ich zwalczania.
Wyprodukowana przez Ciba Geigy (obecnie Novartis) kukurydza zmodyfikowana
została "zaopatrzona" w "umiejętność" wytwarzania środka owadobójczego. Nie
dosyć, że może ona zabijać wszystkie owady (także te pożyteczne), to jeszcze
może spowodować powstanie uodpornienia wśród szkodników. To może oznaczać
więcej chemii oraz większe zniszczenia w uprawach rosnących w pobliżu pól
transgenicznych i obniżenie żyzności gleb.

Genetyczna modyfikacja ma za zadanie obronę niektórych roślin przed
szkodnikami i chorobami - nie znaczy to jednak, że sobie ze wszystkim
poradzi. Jeden z rodzajów genetycznie zmodyfikowanego ryżu miał być odporny
na 8 głównych chorób i szkodników. Ryż ten został jednak zaatakowany przez
dwie zupełnie nowe, co wymagało dodatkowych oprysków chemicznych. ZAGROŻONE
PRZYCHODY ROLNIKÓW I SPOŁECZNOŚCI WIEJSKICH

Nakarmienie głodnych to więcej lokalnej produkcji żywności w oparciu o
lokalne zasoby. Inżynieria genetyczna może spowodować pozbawienie rolników
przychodów i dodatkowe znaczne zmniejszenie zatrudnienia w rolnictwie.

Inżynieria genetyczna wzmacnia kontrolę potężnych korporacji nad rolnictwem.
Giganci chemiczni w rodzaju Monsanto i Ciba Geigy obejmują monopolistycznymi
prawami własności wyprodukowane przez siebie nasiona. To oznacza, że rolnicy
nie będą mogli zbierać nasion do obsiewania w następnym sezonie, tak jak to
normalnie ma miejsce. W momencie kiedy zmutowane nasiona zostaną
opatentowane, rolnicy będą zmuszeni do zapłacenia za ziarno każdego roku.
Wiele roślin może stać się nieosiągalnych dla rolników - dotyczyć to może
zarówno roślin powszechnych na całym świecie, jak też lokalnych odmian,
które wcześniej były w sposób nie ograniczony wykorzystywane przez lokalne
społeczności. Całe cykle produkcji - od nasion, poprzez zbiory,
przetwarzanie do sprzedaży żywności - mogą dostać się pod kontrolę
korporacji międzynarodowych, a lokalne metody produkcji żywności mogą zostać
wyeliminowane. Obecnie na wszystkich głównych zbożach (w tym m.in.
kukurydzy, pszenicy i ryżu), stanowiących źródło 50% żywności na świecie,
korporacje prowadzą eksperymenty genetyczne. POWIĘKSZENIE BIEDY

Rolnicy, którzy kupują genetycznie zmodyfikowane ziarno, wpuszczają się w
umowę uzależniającą ich od korporacji międzynarodowych - producentów
mutantów. Na przykład w przypadku Monsanto, rolnicy chcący uprawiać
transgeniczną soję muszą najpierw zapłacić wysoką cenę za ziarno, następnie
podpisują umowę, że będą używać herbicydu firmy Monsanto (Roundap) oraz że
zgadzają się na dokonywanie przez przedstawicieli korporacji kontroli w
gospodarstwie. Taka umowa daje korporacji możliwość manipulowania
działaniami rolników, która w ten sposób eliminuje z rynku konkurencję.

Inżynieria genetyczna promuje produkcję wielkoobszarową. Zmiana sposobu
produkcji zastępująca małe gospodarstwa rolne przez olbrzymie latyfundia
może doprowadzić do zbankrutowania ogromnej ilości małych rolników i
zwiększenia zniszczenia środowiska. Jednakże straty nie ominą w przyszłości
także wielkich gospodarstw - stosując rośliny transgeniczne, muszą się
liczyć z możliwością konieczności poniesienia dodatkowych kosztów związanych
z pojawieniem się superchwastów i superszkodników, których zwalczanie będzie
wiązało się z użyciem ogromnych ilości środków chemicznych. Do takiej samej
sytuacji doprowadziło w Europie Zachodniej i Stanach Zjednoczonych
wprowadzenie 35 lat temu herbicydów do rolnictwa.

Technologicznie zaawansowane zmutowane rośliny, których użycie jest
powiązane z wykorzystaniem chemikaliów, nie przyniosą także korzyści drobnym
rolnikom w biednych regionach świata. Tak samo, jak nie stać ich na
stosowanie chemii, nie będą w stanie kupić drogich roślin transgenicznych.
Takie produkty nie stanowią rozwiązania dla najbiedniejszych i najbardziej
głodnych. Są natomiast korzystne dla promujących je korporacji chemicznych
Północy, nastawionych na osiągnięcie szybkiego i dużego zysku.

Sami rolnicy coraz częściej odmawiają uprawy genetycznie zmodyfikowanych
roślin. W Szwecji główna organizacja rolników LRF zażądała, żeby producenci
paszy dla zwierząt zadeklarowali niewykorzystywanie składników genetycznie
zmodyfikowanych. W Szwajcarii zaniepokojeni farmerzy przyłączyli się do
producentów żywności, konsumentów oraz Greenpeace'u - wspólnie zaskarżyli
decyzję rządu o wpuszczeniu soi transgenicznej na rynek tego kraju. W
Stanach Zjednoczonych mleczarskie gospodarstwa rodzinne bojkotują rBGH
(genetycznie zmodyfikowany hormon wzrostu bydła) - inny produkt Monsanto,
który powoduje silny stres u krów mlecznych i zagraża bankructwem tysiącom
rodzinnych gospodarstw mleczarskich w całym kraju.2)

Rolnicy podejmujący wysiłek produkowania żywności metodami ekologicznymi są
szczególnie poirytowani faktem użycia przez korporację Ciba Geigy genu
bakterii Bt (Bacillus thuringiensis) w genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy.
Bakteria ta jest naturalnym sprzymierzeńcem rolników ekologicznych w
uprawach bez chemii - zwalcza szkodniki. Wbudowanie do kukurydzy genu tej
bakterii może spowodować uodpornienie się szkodników, powodując w ten
sposób, że bakteria Bt stanie się bezużyteczna. PLONY I WARTOŚĆ ODŻYWCZA

Inżynieria genetyczna - wbrew temu, co mówią jej promotorzy - nie tylko nie
musi spowodować wzrostu plonów, ale wręcz przeciwnie - zmniejszyć je.
Modyfikacja genetyczna może przynieść nowe problemy - takie, jak np.
odporność na herbicydy, przyczyniająca się do powstania superchwastów i
szkodników, które mogą spowodować większe zniszczenie na polach.
Spryskiwanie chemikaliami w celu ich zwalczenia może przynieść w długim
okresie kolejny powód zmniejszonych plonów - zniszczenie gleby obniżające
jej żyzność.

Nowe, genetycznie zmodyfikowane rośliny mogą po prostu nie "działać". Nowe
zestawienia genów są niestabilne i nie wiadomo, jak zachowają się w różnych
warunkach środowiskowych. Wiele koncepcji zostało porzuconych, gdyż rośliny
transgeniczne "nie zadziałały" podczas prób na polach doświadczalnych.
Wyprodukowana dla celów handlowych przez Monsanto pierwsza roślina
transgeniczna - bawełna zawierająca gen bakterii Bt - miała sama bronić się
przed szkodnikiem zwanym BOLLWORM. Tak jednak nie było - roślina wykazywała
taką samą podatność na żarłoczność szkodników.

Wiele genów - nie jeden - odpowiada za wysokość plonów danego gatunku, tak
więc oczekiwania, że inżynieria genetyczna mogłaby podnieść poziom zbiorów,
są nierealne. Nawet jeżeli wszystkie te geny zostałyby zidentyfikowane i
przeniesione, prawidłowość jest taka, że im więcej genów się wprowadza do
rośliny transgenicznej, tym bardziej niestabilny daje to produkt.
Wprowadzone geny mogą nie zostać przekazane następnym pokoleniom. Proces ten
określa się GENE-SILENCING i oznacza, że w długim okresie nie możemy polegać
na roślinach genetycznie zmodyfikowanych.

Inżynieria genetyczna nie poprawi także wartości odżywczej żywności. Na
całym świecie przestawienie rolnictwa na gospodarstwa monokulturowe zmieniło
zwyczaje konsumpcyjne - odejście od tradycyjnie zróżnicowanej diety.
Niezróżnicowana dieta stanowi natomiast główny powód niedożywienia. Sam
fakt, że roślina transgeniczna zawiera obcy gen nie oznacza, że jej wartość
odżywcza poprawia się. Jedzenie ryżu i fasoli zawsze będą zdrowsze niż ryżu
zawierającego geny fasoli. Żywność uzyskiwana metodami rolnictwa
uprzemysłowionego zawsze będzie miała mniejszą wartość odżywczą od żywności
pochodzącej z małych, czystych gospodarstw ekstensywnych lub ekologicznych.

Jednocześnie żywność, która jest modyfikowana genetycznie, nie ma nic
wspólnego z żywnością przeznaczoną dla głodujących. Pomidor Flavr-Savr
korporacji Calgene - jeden z pierwszych transgenicznych produktów - znalazł
się na rynku z myślą o dobrze sytuowanych klientach supermarketów. Pomidory
te zostały zmodyfikowane, aby wolniej dojrzewać i dłużej wytrzymywać na
supermarketowych półkach. Obecnie produkt ten znika z rynku, gdyż okazało
się, że łatwiej się obija niż naturalny pomidor i wymagałby specjalnego
pakowania i transportu. ROLNICTWO EKOLOGICZNE
- LOGICZNE ROZWIĄZANIE3)

Wiele badań wskazuje, że rolnictwo ekologiczne - zarówno w krajach
rozwijających się, jak też w krajach rozwiniętych - charakteryzuje się
wysoką wydajnością i trwałością. Narodowa Akademia Nauk Stanów Zjednoczonych
w swoim raporcie z 1989 r. Rolnictwo Alternatywne (Alternative Agriculture)
przedstawiła wyniki potwierdzające fakt, że wydajność gospodarstw nie
używających żadnych chemicznych nawozów i pestycydów była porównywalna do
gospodarstw je stosujących.

W Ameryce Łacińskiej programy ochrony gleb i organicznego naturalnego
nawożenia przyniosły 3- lub 4-krotny wzrost plonów w ciągu jednego roku.
Naturalne metody uprawy poprawiły efektywność naturalnych związków pomiędzy
bakteriami glebowymi, które wiążą azot w glebie oraz roślinami i w ten
sposób zmniejszyły zapotrzebowanie na sztuczne nawozy. Rośliny naturalnie
występujące na danym obszarze stanowią dla małych gospodarstw rolnych
stabilne źródło wartościowej żywności i przychodów - ma to ogromne
znaczenie, gdyż takich gospodarstw nie stać na ponoszenie ryzyka. Takie
naturalne rośliny lokalne przystosowały się przez setki, a nawet tysiące lat
do warunków środowiskowych, w których żyją. Kompozycja ich genów jest
znacznie bardziej stabilna od zestawu genów "wyprodukowanego" przez
człowieka w roślinach transgenicznych. Dzięki temu zachowanie roślin
naturalnie występujących na danym obszarze jest w znacznym stopniu możliwe
do przewidzenia.

Najlepszymi sposobami na ograniczanie głodu i utrzymanie małych gospodarstw
rolnych w krajach rozwijających się są programy podobne do powyższego,
wsparte reformą użytkowania ziemi, programami kredytowymi, edukacją oraz
programami rozwoju lokalnych społeczności wiejskich.

Wystarczy spojrzeć na fakty, żeby zauważyć, że genetyczna modyfikacja
żywności nie jest odpowiedzią na problem głodu na świecie.

Według Banku Światowego niedożywienie wszędzie - zarówno w świecie
rozwijającym się, jak i w rozwiniętym - wiąże się z biedą.
W 1973 r. 36 krajów, które borykały się z problemami głodu i niedożywienia,
eksportowało żywność do Stanów Zjednoczonych. Ta relacja nadal się
utrzymuje, a nawet rozwija, gdyż globalizacja korporacyjnego rolnictwa daje
priorytet wolnemu handlowi nad lokalną produkcją i zapewnieniem żywności.
82 kraje - połowa z nich w Afryce - nie produkują wystarczającej ilości
żywności lub nie mogą sobie pozwolić na jej import.
W regionie Sahelu w Afryce uprawa roślin lokalnych spada każdego roku o
ponad 1% przez ostatnie 20 lat, podczas gdy import pszenicy (która nie może
być lokalnie produkowana) wzrósł o 8% w ciągu ostatniego roku.

01.01.2005. 00:00